Senna vs Prost

Forum poświęcone torom, zespołom Formuły 1, oraz reprezentującym je kierowcom - tak wyścigowym, jak i testowym.

Moderator: Moderatorzy

Kto lepszy ?

Ayrton Senna
87
84%
Alain Prost
16
16%
 
Liczba głosów: 103

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » wt 19 cze, 2007 20:32

TobaccoBoy pisze:
hid, spójrz na fakty. W sezonie, w którym zginął Senna MSC wyprzedził Hilla tylko o punkt.
Młody człowieku kilka faktów, których nie miałeś okazji albo w swej subiektywnej ocenie wymienić albo ich nie znałeś:
- Senna zginał 3-cim wyscigu sezonu majac zero punktów, zaś MiSzCzu zarówno w Interlagos, gdzie upokorzył Sennę (Niemiec w swoim BT194 z V8 Forda, która miał około 500-60 KM mniej niż Renault w FW16, jesli chodzi o balans obydwie maszyny stały na podobnym poziomie, tyle, ze MiSzCzu lepiej się czuł w nerwowym samochodzie) i zmusił go do błedu, po pit stopie. W Aidzie Brazylijczyk znowu ledwo przędł i ta kraksa z Miką była tylko dopełnieniem weekendu, na Imoli też specjalnie Niemiec nie odstawał od Senny. MiSzCzu w słabszej maszynie bił Sennę i tego nie zapomnę, jak to się dziennikarze nadymali, ze [po odejściu Prost Senna będzie seryjnie wygrywał i nikt nie równa się klasą z nim, a tu fig, wtedy czułem satysfakcję, a Senna widząc jak młody go bije zaczął tracić wiarę w siebie (całe otoczenie Brazylijczyka to potwierdzało)

- MiSzCzu wygrał tylko punktem, ale jak FIA działała, by Niemiec nie zdobył tytułu tylko Hill, prócz Suzuki nie miał słabego występu (na
Hockenheim z tego co pamiętam to elektryka w jego Benettonie padła), a zęby nie afer z czarna flagą na Silverstone i belka w Spa już wcześniej Niemiec cieszyłby sie z tytułu. zasłużył - w przekroju sezonu - słusznie na niego.

- gadanie, ze MiSzCzu nie miałby tytułów, gdyby Senn żył wsadź se w .... Nic na to nie wskazywało. Pitolenie o moralnym zwycięstwie Senny w 1994 to jedno wielkie kłamstwo.

Co do boskości, to niej się dorobił po śmierci, za zycia uchodził za wspaniałego kierowcę, który po trupach dąży do celu (to on właśnie zaczął łamać niepisane zasady wśród kierowców wyścigowych np.: łamanie linii wyścigowych i zygzakowanie by nie dać się wyprzedzić, spychanie z toru itp) i nie szanował rywali. Po śmierci cisza, nagle wady jakie każdy jednym tchem wymieniał wobec 3-krotnego mistrza nagle ucichły i narodziła sie legenda nieskazitelnego zawodnika, honorowego, uczciwego, który był uosobieniem Boga na ziemi. tak to wyglądało. Za życia miał tak samo wielu sympatyków, co krytyków.

prze kilka lat widziałem LIVE jak się ścigał, wiec zawsze mnie śmieszy czytanie postów, w których autorzy chcą wykazać coś co nigdy nie miało miejsca....
Polać mu !
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » wt 19 cze, 2007 20:35

No Natko mam nadzieję, że po tym poście chodź trochę zmienisz nastawienie... Ale znając ciebie powiesz:

Ja tak uważam i nic tego nie zmieni!! :P:P:P

Toobaco, ale według Ciebie który był lepszy Senna czy Prost? Bo co do roku 94 nie ma wątpliwości, SCHUMI!! :D Ale lata, gdy razem się ścigali?( Senna i Prost)

PS. Hid, proszę załóż jakiś temat pod tytułem "co by było gdyby..."(czy jak tam chcesz) i tam przenieś ostatnią część rozmowy... :P

Awatar użytkownika
natka
Posty: 323
Rejestracja: wt 29 maja, 2007 16:55

Post autor: natka » wt 19 cze, 2007 20:38

Nigdy nie ma tak żaby ktoś miał samych sympatyków, znajdą sie też krytycy.
Wiem, że on jak to ująłeś "po trupach dążył do celu" , ale ten twój Miszczu tez nie jest świętoszkiem :twisted: . A ja o Ayrtonie zdania nie zmienię 8) :wink:

Ismola no to trochę mnie poznałeś :D hehe
Ostatnio zmieniony wt 19 cze, 2007 20:39 przez natka, łącznie zmieniany 1 raz.
"Za Bardzo To Kocham, Bym Przestał To Robić" Ayrton Senna
ING Renault F1 Team!
Fernando Alonso!

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » wt 19 cze, 2007 20:39

nic nie będe przenosił - posty powinny pozostać tu gdzie są bo akurat w tym przypadku stanowią całość.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
TobaccoBoy
Posty: 304
Rejestracja: wt 12 cze, 2007 05:41

Post autor: TobaccoBoy » wt 19 cze, 2007 20:41

Lepszy był Senna, minimalne, ale był. Francuz zrażał osobowością i stylem jazdy, więcej w tym było rachuby niż samej jazdy (w młodości był taki jak Senna na torze, ale lata w Renault i pierwsze w Maku zabiły młodzieńcza fantazję w Żabojadzie)

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » wt 19 cze, 2007 20:41

natka pisze:Nigdy nie ma tak żaby ktoś miał samych sympatyków, znajdą sie też krytycy.
Wiem, że on jak to ująłeś "po trupach dążył do celu" , ale ten twój Miszczu tez nie jest świętoszkiem :twisted: . A ja o Ayrtonie zdania nie zmienię 8) :wink:

Ismola no to trochę mnie poznałeś :D hehe
Ale o naszym "MiSzCzU" nikt nie mówi jak o legendzie...

Awatar użytkownika
natka
Posty: 323
Rejestracja: wt 29 maja, 2007 16:55

Post autor: natka » wt 19 cze, 2007 20:43

Dobra, ale chciałam powiedzieć, że Senna nie był jedynym który dążył po trupach do celu :wink:
"Za Bardzo To Kocham, Bym Przestał To Robić" Ayrton Senna
ING Renault F1 Team!
Fernando Alonso!

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » wt 19 cze, 2007 20:49

Ale to podaj przykłady Schumiego? Nigdy nie zrobił komuś takiego numeru jak Hill mu... Co prawda Austria 01' szlachetna też nie była... Schumi nigdy nie popuszczał... Ale masz trochę racji...

Awatar użytkownika
natka
Posty: 323
Rejestracja: wt 29 maja, 2007 16:55

Post autor: natka » wt 19 cze, 2007 20:57

np. Schumacher i Villeneuve w 1997r
Schumacher i Hill w 1994r może to tu troszkę tez winy Hilla a Schumacher tez trochę zawinił
"Za Bardzo To Kocham, Bym Przestał To Robić" Ayrton Senna
ING Renault F1 Team!
Fernando Alonso!

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » wt 19 cze, 2007 20:59

Przecież w 97 Villneuve wygrał z Schumacher'em...

Awatar użytkownika
natka
Posty: 323
Rejestracja: wt 29 maja, 2007 16:55

Post autor: natka » wt 19 cze, 2007 21:01

Proszę wejdź na www.youtube.com i wpisz u góry Schumacher Villeneuve i zobacz co On próbował zrobić, ale później z toru wypadł :wink:
"Za Bardzo To Kocham, Bym Przestał To Robić" Ayrton Senna
ING Renault F1 Team!
Fernando Alonso!

Awatar użytkownika
TobaccoBoy
Posty: 304
Rejestracja: wt 12 cze, 2007 05:41

Post autor: TobaccoBoy » wt 19 cze, 2007 21:11

Ech, ....

W 1994 w Adelajdzie nie wiadomo co było z MiSzCzem i jego bolidem. fakt - walnac w ścinae, ale skoro nadal sie poruszał to miał prawo do obrony linii jazdy, a Hill niezdara w tym momencie sie pospieszył i zamiast poczekać chciał się prześlizgnąć obok Schumachera. Anglik by trochę zwolnił i by minął Niemca, atak - dupa

W 1997 - wina Schumachera, ale gdyby nie te uderzenie to Kanadyjczyk by wypadł z toru i byłoby po zabawie. MiSzCzu miał podobno uszkodzony bolid i nie mógł dojechać do mety, ale jak to było na prawdę - j t dyskusje słyszę już 10 lat.

Austria 2002 - tez mi coś....
W Indy tego samego roku MiSzCzu się rewanżował dla Brazylijczyka i dał wspaniały foto finisz.

TO jest częścią tego sportu, a skoro ktoś uważa Baricza za tk cnotkę -niewydymke to niech pamięta, ze po 002 mógł nie przedłużać umowy, kilka zespołów chciało go. Czemu chciał być #2? Nikt mu nie kazał przedłużać tych "cierpień". sam dawał d*py i nic go nie usprawiedliwia. zresztą, skoro był taki czysty, to czego zwalniał...

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » wt 19 cze, 2007 21:35

TobaccoBoy pisze: Młody człowieku kilka faktów, których nie miałeś okazji albo w swej subiektywnej ocenie wymienić albo ich nie znałeś:
- Senna zginał 3-cim wyscigu sezonu majac zero punktów, zaś MiSzCzu zarówno w Interlagos, gdzie upokorzył Sennę (Niemiec w swoim BT194 z V8 Forda, która miał około 50-60 KM mniej niż Renault w FW16, jesli chodzi o balans obydwie maszyny stały na podobnym poziomie, tyle, ze MiSzCzu lepiej się czuł w nerwowym samochodzie) i zmusił go do błedu, po pit stopie. W Aidzie Brazylijczyk znowu ledwo przędł i ta kraksa z Miką była tylko dopełnieniem weekendu, na Imoli też specjalnie Niemiec nie odstawał od Senny. MiSzCzu w słabszej maszynie bił Sennę i tego nie zapomnę, jak to się dziennikarze nadymali, ze [po odejściu Prost Senna będzie seryjnie wygrywał i nikt nie równa się klasą z nim, a tu fig, wtedy czułem satysfakcję, a Senna widząc jak młody go bije zaczął tracić wiarę w siebie (całe otoczenie Brazylijczyka to potwierdzało)
Z Twojego tutaj biadolenia wynika, że Hill był lepszy od Senny, że był szybszy. Hmm... zabawne. Hill po Imoli miał do MSC stratę 12 punktów. Senna miałby 30... lub mniej, w końcu prowadził.
A serio, zgadzam się, że Senna miał w 94 szybszy bolid. Tylko na początku sezonu widać było, że brakuje bolidowi stabilności. Hill tak na prawdę zaczął jeździć w 6 gp sezonu, gdzie pierwszy raz wygrał. Wcześniej tylko raz był drugi i raz szósty. Od mniej więcej połowy sezonu to Hill dominował. Czy to coś znaczy? Hill nauczył się w końcu jeździć, czy może jakiś apgrejd zrobili?? Uważasz, że gdyby Senna nie zginął, sytuacja by się nie zmieniła?? Tego przecież nie możemy wiedzieć.
TobaccoBoy pisze:- MiSzCzu wygrał tylko punktem, ale jak FIA działała, by Niemiec nie zdobył tytułu tylko Hill, prócz Suzuki nie miał słabego występu (na
Hockenheim z tego co pamiętam to elektryka w jego Benettonie padła), a zęby nie afer z czarna flagą na Silverstone i belka w Spa już wcześniej Niemiec cieszyłby sie z tytułu. zasłużył - w przekroju sezonu - słusznie na niego.
Czyli teoria spisku? Wszyscy robią na złość MSC? Biedactwo...
TobaccoBoy pisze:- gadanie, ze MiSzCzu nie miałby tytułów, gdyby Senn żył wsadź se w .... Nic na to nie wskazywało. Pitolenie o moralnym zwycięstwie Senny w 1994 to jedno wielkie kłamstwo.
Piszę coś gdzieś o moralnym zwycięstwie? Piszę tylko, że MSC miałby trudniej, bo Senna był zawodnikiem o KLASĘ lepszym od tych, z którymi przyszło MSC walczyć. Ktoś się z tym nie zgadza? Ktoś twierdzi, że JV albo Hill byli od Senny lepsi??
TobaccoBoy pisze: Co do boskości, to niej się dorobił po śmierci, za zycia uchodził za wspaniałego kierowcę, który po trupach dąży do celu (to on właśnie zaczął łamać niepisane zasady wśród kierowców wyścigowych np.: łamanie linii wyścigowych i zygzakowanie by nie dać się wyprzedzić, spychanie z toru itp) i nie szanował rywali. Po śmierci cisza, nagle wady jakie każdy jednym tchem wymieniał wobec 3-krotnego mistrza nagle ucichły i narodziła sie legenda nieskazitelnego zawodnika, honorowego, uczciwego, który był uosobieniem Boga na ziemi. tak to wyglądało. Za życia miał tak samo wielu sympatyków, co krytyków.
Po trupach do celu to tak jak Twój Miszczunio. Też za wszelką cenę, nie szanował, etc. Zresztą, mam to w dupie. Tak samo jak gadanie, że Sennę stworzyła jego śmierć. Przez przypadek nie zdobył tych 3 tytułów, nikt ich sobie po jego śmierci nie wymyślił. Zdobył je w walce.
Ok, o zmarłym się źle nie mówi, to rozumiem bardzo dobrze (dlatego nieco Sennę się idealizuje). Jestem też świadom wad Senny (które nawiasem mówiąc były bardzo podobne do wad MSC). Kto wie, może dlatego że zginął jest moim ulubionym kierowcą, tego nie wiem. Sam cenię go bardziej za zaangażowanie, styl bycia i jazdy. Za to że nie odpuszczał właśnie i nie kalkulował. Jestem też świadom tego, kto to był Fangio, Prost, Lauda i wielu innych. I nigdy, powtarzam NIGDY nie ujmowałem umiejętności i chwały MSC. Proszę was o to samo w stosunku do Senny.
TobaccoBoy pisze: prze kilka lat widziałem LIVE jak się ścigał, wiec zawsze mnie śmieszy czytanie postów, w których autorzy chcą wykazać coś co nigdy nie miało miejsca....
Wyobraź sobie, że też miałem tą przyjemność. Proszę się więc do mnie nie zwracać per "młody człowieku". K*** nawet babcie pod ZUSem tak do mnie nie mówią.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » wt 19 cze, 2007 21:42

yarpen.zirgin pisze:Z Twojego tutaj biadolenia wynika, że Hill był lepszy od Senny, że był szybszy. Hmm... zabawne. Hill po Imoli miał do MSC stratę 12 punktów. Senna miałby 30... lub mniej, w końcu prowadził.
Ale Senna miał wypadek!! Załóżmy, że by go przeżył... Wtedy miałby 30 pkt... Takie dywagacje nie mają sensu...

Yarpen, czy ty oglądałeś F1 za czasów Schumachera?

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » wt 19 cze, 2007 21:56

Ismola pisze: Ale Senna miał wypadek!! Załóżmy, że by go przeżył... Wtedy miałby 30 pkt... Takie dywagacje nie mają sensu...

Yarpen, czy ty oglądałeś F1 za czasów Schumachera?
No, załóżmy, że by go nie miał :)
F1 oglądałem ale nie "non-stop". Jak MSC zaczął wygrywać po 10 wyścigów na sezon, to mi się to generalnie... znudziło. Wróciłem na chwilę na walkę z Miką oraz bardziej regularnie w 2006.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » wt 19 cze, 2007 21:58

I każdy z tych 10 wyścigów wygrywał nie fair prawda...? Ehh... Nie mam siły dyskutować...

Awatar użytkownika
TobaccoBoy
Posty: 304
Rejestracja: wt 12 cze, 2007 05:41

Post autor: TobaccoBoy » wt 19 cze, 2007 22:23

yarpen.zirgin, młody dziadzie :wink: :lol: , kto powiedział, że MiSzCzu jest moim idolem, j go po prostu szanuję i uważam go za jednego z najlepszych zawodników w historii (#1 jest Fangio).

Co jak co, le Schumacher wszystkie "triki" wyuczył się właśnie od Senny. I tego nigdy nie wybaczę Brazylijczykowi, pokazał rzeszy młodych kierowców, ze można na skróty, ze można kantować. Niemiec nie zrobił niczego, co n swoim koncie nie miał Senna (wypychanie na torze, blokowanie, taranowanie , zresztą sam powiedziałeś pamiętasz - co ja ci będę mówił, sam znasz te "grzeszki" Ayrtona). Dziś taki ktos jak Senna z jego najlepszych lat zapewne nie dostałby super licencji ze względu na zagrożenie jakie sprawi na torze...

Czy Śmierć zrobiła Senne? - nie, ale spotęgował i "wyrównała" jego wizerunek. Zarówno Schumi jak i Senna w tej materii nie różnili się za bardzo - obaj za czasów świetności na torze byli atakowani za swoje chamstwo i "nadwyżkę talentu". Po śmierci strasznie skarykaturowano postać Senny.

PS: W 1994 to sezon, gdzie zakazano pomocy elektronicznych, a pozostawiono taką sama nieujarzmioną maszynerię w rekach kierowcy.
Senna nie umiał się do tego przyzwyczaić, jak niemal wszyscy kierowcy, Po dwóch latach jazdy w maszynie z TC, anty-lockami nagle wszytko zależało od jego samego. Schumacher miał szczęście, iz Benetton nie wyrobił się na czas z elektroniką w B193 w 1993 i Niemiec po protu nie miał do czego się przyzwyczajać. To właśnie zabranie gwałtowne pomocy elektronicznych spowodowało tyle wypadków (a kto pamięta kraksę Wedlingera z Monaco, która przekreśliła jego karierę w F1), Hill, który miał płynniejszy styl jazdy poradził sobie z tym (nie, nie był szybszy od Senny), Senna z powodu swojego widowiskowego i agresywnego stylu jazdy miał straszne kłopoty. FW16 był najlepszą maszyną w stawce - to nie ulega żadnym wątpliwościom- ale nie czuł maszyny wielki mistrz. Do tego problemy emocjonalne 3-krotnego mistrza....

Co do afery z Schumacherem - FIA chciała dac tytuł dla Williamsa i Hilla - niektórzy byli członkowie Rady głównej to kilka razy zaznaczyli (bodajże jeden z nich powiedział "wydawało się wtedy, że ten tytuł sie należy dla jego [Senny] zespołu). A jak przymykali oczy na używanie nielegalnie wzbogaconego paliwa przez Williamsa, było tego sporo. zaś Benetton nagle znalazł się na cenzurowanym, tylko bodajże w tej feralnej Suzuce nie zrobiono "wyrywkowych" badań pojazdu. Afera z ta deska w Sp też nie do końca wyjaśniona, do dziś dokumentacja tej dyskwalifikacji Schumacher jest utajniona, -po co? Nikt tego nie wie...
Wiec, nie p**rdol - Schumacherowi kładziono ile się da kłud pod nogi - ale i tk był najlepszy.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 20 cze, 2007 09:11

TobaccoBoy pisze:yarpen.zirgin, młody dziadzie :wink: :lol: , kto powiedział, że MiSzCzu jest moim idolem, j go po prostu szanuję i uważam go za jednego z najlepszych zawodników w historii (#1 jest Fangio).
Ja też uważam, że MSC jest jednym z najlepszych kierowców f1. Nawet lepszy od Fangio, oficjalnie dlatego, że gdy jeździł Fangio warunki były diametralnie różne od tych za MSC. Nieoficjalnie pewnie dlatego, że nie widziałem (nikt z nas nie widział) jak jeździ Fangio a "co z oczu to z serca".
TobaccoBoy pisze: Co jak co, le Schumacher wszystkie "triki" wyuczył się właśnie od Senny. I tego nigdy nie wybaczę Brazylijczykowi, pokazał rzeszy młodych kierowców, ze można na skróty, ze można kantować. Niemiec nie zrobił niczego, co n swoim koncie nie miał Senna (wypychanie na torze, blokowanie, taranowanie , zresztą sam powiedziałeś pamiętasz - co ja ci będę mówił, sam znasz te "grzeszki" Ayrtona). Dziś taki ktos jak Senna z jego najlepszych lat zapewne nie dostałby super licencji ze względu na zagrożenie jakie sprawi na torze...

Czy Śmierć zrobiła Senne? - nie, ale spotęgował i "wyrównała" jego wizerunek. Zarówno Schumi jak i Senna w tej materii nie różnili się za bardzo - obaj za czasów świetności na torze byli atakowani za swoje chamstwo i "nadwyżkę talentu". Po śmierci strasznie skarykaturowano postać Senny.
Zgadzam się w prawie 100%. Nie uważam żeby musiał coś Sennie wybaczać, podobnie jak nie mam za złe MSC jego zachowań a'la Senna. Nie oglądałem wyścigów sprzed Senny, nie wiem jak wtedy jeździli (nie licząc kilku filmików z youtube.com) ale podoba mi się ta walka i wola wygranej Senny.
TobaccoBoy pisze: PS: W 1994 to sezon, gdzie zakazano pomocy elektronicznych, a pozostawiono taką sama nieujarzmioną maszynerię w rekach kierowcy.
Senna nie umiał się do tego przyzwyczaić, jak niemal wszyscy kierowcy, Po dwóch latach jazdy w maszynie z TC, anty-lockami nagle wszytko zależało od jego samego. Schumacher miał szczęście, iz Benetton nie wyrobił się na czas z elektroniką w B193 w 1993 i Niemiec po protu nie miał do czego się przyzwyczajać. To właśnie zabranie gwałtowne pomocy elektronicznych spowodowało tyle wypadków (a kto pamięta kraksę Wedlingera z Monaco, która przekreśliła jego karierę w F1), Hill, który miał płynniejszy styl jazdy poradził sobie z tym (nie, nie był szybszy od Senny), Senna z powodu swojego widowiskowego i agresywnego stylu jazdy miał straszne kłopoty. FW16 był najlepszą maszyną w stawce - to nie ulega żadnym wątpliwościom- ale nie czuł maszyny wielki mistrz. Do tego problemy emocjonalne 3-krotnego mistrza....
Ok, zgadzam się. Ja przecież nie napisałem, że by Senna NA PEWNO wygrał z MSC. Po prostu postawiłem taką tezę, poparłem ją kilkoma argumentami i koniec. Powtórzę jeszcze raz, gdyby Senna nie zginął to MSC miałby trudniej.
TobaccoBoy pisze: Co do afery z Schumacherem - FIA chciała dac tytuł dla Williamsa i Hilla - niektórzy byli członkowie Rady głównej to kilka razy zaznaczyli (bodajże jeden z nich powiedział "wydawało się wtedy, że ten tytuł sie należy dla jego [Senny] zespołu). A jak przymykali oczy na używanie nielegalnie wzbogaconego paliwa przez Williamsa, było tego sporo. zaś Benetton nagle znalazł się na cenzurowanym, tylko bodajże w tej feralnej Suzuce nie zrobiono "wyrywkowych" badań pojazdu. Afera z ta deska w Sp też nie do końca wyjaśniona, do dziś dokumentacja tej dyskwalifikacji Schumacher jest utajniona, -po co? Nikt tego nie wie...
Wiec, nie p**rdol - Schumacherowi kładziono ile się da kłud pod nogi - ale i tk był najlepszy.
Racja, ale Senna też kilka razy dostał od FIA "za nic".
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
mazzino
Posty: 72
Rejestracja: pn 14 maja, 2007 11:24

Post autor: mazzino » śr 20 cze, 2007 10:10

Troche zboczyliscie z tematu i nie potrzebnie balansujecie na granicy dobrego smaku! Ktos stwierdzajac ze "Senna jest legenda bo zginal" lekko przesadzil, ale tez przesadza ten co twierdzi ze Schumacher mialby o wiele trudniej jakby Senna zyl. nie ma co gdybac, co by bylo gdyby. wedlug mnie na smierci Senny z jednej strony F1 strasznie stracila jesli chodzi o aspekty sportowe, natomiast jesli chodzi o kwestie marketingowe F1 zarobila na smierci Senny strasznie! ale jakkolwiek by nie bylo przez to ze zginal Senna teraz zyje Kubica i pewnie jeszcze ktos. Tak mialo byc i tyle. Mozemy tylko zalowac ze los pozbawil nas wspanialych pojedynkow Senny z Schumim!

Osobisce twierdze ze nie gorszym kierowca, a moze nawet lepszym niz Senna i Prost byl Gilles Villeneuve. Bezapelacyjnie jezdzil niezwykle widowiskowo i brawurowo! nie lubil sciagac nogi z gazu! RIP Gilles
Ostatnio zmieniony czw 21 cze, 2007 08:29 przez mazzino, łącznie zmieniany 1 raz.
Blaugrana para siempre! Mes que un Club! FCB

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » śr 20 cze, 2007 15:39

No i pewnie dzięki temu żyje też Schumi... Ten wypadek na Silverstone....

Awatar użytkownika
k0gi
Posty: 714
Rejestracja: wt 20 mar, 2007 23:04

Post autor: k0gi » śr 20 cze, 2007 18:42

mazzino, LUBIAŁ ??? eeeeee aż oczy mnie zabolały ;) sam często literówki robię jak szybko piszę ale "lubiał", "lubiałem", "lubialiśmy"??? ;)

Awatar użytkownika
Senninho
Posty: 2
Rejestracja: pt 09 maja, 2008 01:40

Post autor: Senninho » sob 10 maja, 2008 22:58

Ja nie będe się kłócił i nikogo przekonywał kto był lepszy! Alain czy Ayrton? dwóch ludzi, dwa inne charaktery inne podejście do życia lecz ta sama pasja i miłość do wyścigów. Dla mnie jest oczywiste. Oddałem głos na Ayrtona! Ten człowiek nie widział innego miejsca niż najwyższe na podium. W wielu sytuacjach nie kalkulował, jak się to kończyło zainteresowani powinni wiedzieć. Jeździł na krawędzi ryzyka. Brakuje mi obecnie takiego kierowcy na torze.

Awatar użytkownika
Ducsen
Posty: 52
Rejestracja: czw 01 maja, 2008 00:18

Post autor: Ducsen » ndz 11 maja, 2008 00:15

Senninho pisze:Jeździł na krawędzi ryzyka. Brakuje mi obecnie takiego kierowcy na torze.
Może brakuje Ci takiego kierowcy, bo standardy bezpieczeństwa są tak wysokie, że nawet ci ryzykanci nie wiele ryzykują i trudniej ich przez to dostrzec?

koza
Posty: 197
Rejestracja: pn 04 lut, 2008 20:39

Post autor: koza » ndz 11 maja, 2008 11:51

Byc moze i FW 16 byl o pare KM mocniejszy od B194 (choc Fordowski ZETEC R to byl swietny silnik) ale to B194 mial o wiele lepsze wlasciwosci trakcyjne. Poza tym udowodniono istnienie w jego oprogramowaniu zabronionych juz w 1994 driver aids (TCS, launch control itp). Nie mowiac juz o tym ze caly zespol byl zorganizowany wokol niego, a Lehto i Verstappen nie mieli nawet prawa wgladu do jego danych i ustawien.
Ze nie bede wspominal sprawy filtra z aparatu do tankowania.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » pn 16 cze, 2008 17:27

Szukając informacji do zagadek historycznych natrafiłem na ciekawy wywiad z Prostem:

http://www.prostfan.com/senna2.htm

kilka ciekawych faktów odnośnie faworyzowania kierowcy przez team i ogólnie tego jakim to Senna był "son of a b***"
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
don
Posty: 783
Rejestracja: wt 11 gru, 2007 12:41
Lokalizacja: Krk/Lkr

Post autor: don » wt 17 cze, 2008 16:10

yarpen.zirgin, fajny wywiad!

"I tended to think of Prost as a McLaren driver with a Honda engine, and Senna as a Honda driver with a McLaren chassis." :)

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » wt 17 cze, 2008 21:10

Piękne czasy, gdy najważniejszy był silnik i kierowca :)
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

luxik
Posty: 4
Rejestracja: pn 25 lip, 2011 22:34

Post autor: luxik » pn 25 lip, 2011 22:56

To, co robią niektórzy z Was jest śmieszne.

Mieliśmy dokonać porównania Prost vs Senna.

Po co wciskacie do tego Schumachera, skoro nie jest on tym, który ma być porównywany.

Dla mnie najlepszym kierowcą w historii jest zdecydowanie Jim Clark i nie ma gadania. To, co robił ten koleś, to było po prostu niesamowite. Żaden Fangio , żaden Prost, żaden Schumacher i Alonso nie są w stanie mu dorównać.

A co do Senny i Prosta...

Od zawsze ceniłem kierowców którym zależy na czystym ściganiu. Senna od zawsze dążył, żeby kierowcy ścigali się bardzo podobnymi samochodami i nie ukrywam, że podzielam jego zdanie. Prost był cwaniaczkiem, który wygrywał tytuły albo dzięki powodowaniu kolizji, tak jak to było z Senną na Suzuce , gdzie Senna wyraźnie był już z przodu, a Prost chamsko wjechał w bok jego bolidu. Pamiętacie mokry wyścig na Monte Carlo gdzie Prost wymuszał na sędziach przerwanie wyścigu, bo Senna jeżdżący w słabym zespole (bodajże Tolemanie) był od niego 3-4 sekundy szybszy na każdym kółku, mimo iż nie było przesłanek do tego by przerwać wyścig. Tak naprawdę w tegorocznym wyścigu w Kanadzie było więcej deszczu :). Prost zdobywał tytuły dzięki cwaniactwu. Senna wygrywał wbrew wszystkim. i dzięki swoim niebywałym umiejętnościom. Mimo, że wszyscy sprzeciwiali się jemu (a zwłaszcza szef FIA) potrafił robić wszystkich w **** i deklasować swoich rywali. Nie zadowalał się małą przewagą, chciał miażdżyć swoich rywali i robił to. Walczył, walczył i przypłacił to życiem. Nie zgadzam się z tym, że Senna jest uznawany za najlepszego, dlatego że umarł na torze.
Senna był świetny (ale nie tak świetny jak Clark), bo potrafił wycisnąć z bolidu więcej, niż bolid na to pozwalał.

PURE RACING ! ! !

Wielki + na rzecz Senny

Prost sucks !

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » pn 25 lip, 2011 23:03

"Senna wygrywał wbrew wszystkim" - i na tym można dyskusją z twoim postem zakończyć. Ot kolejny wylew żalu na jednego czy drugiego zawodnika niczym nie poparty.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » wt 26 lip, 2011 00:44

Ja nawet nie wiedziałem że jest taki temat :P A całkiem fajny (i dość stary), bo tu raczej się nie powinno być dodatkowych porównań Seny z Schumacherem, Vettelem czy Kubicą. Ale choć ten post może przejść bez większego echa to się wypowiem. ;)

Otóż Prost nie bez przyczyny miał przydomek "le professeur". Bo gdy stwierdził że pozycja na której jedzie (np. P5) wystarczy mu w tym wyścigu, nie walczył o więcej (co w moim poglądzie na F1 nie jest zbyt dobre). Po prostu sobie przekalkulował i jak było dla niego wszystko ok po prostu na tym zaprzestawał.
Senna natomiast, nawet gdyby miał przewagę 50ptk nad rywalami w generalce, to nie obchodziły go miejsca inne niż P1. Dla niego zwycięstwo było priorytetem mimo wszystko. Owszem, zdarzało się że czasem puściły mu nerwy. Ale nie to się pamięta u tak wybitnego kierowcy. Pamięta się wręcz baśniowe zwycięstwo jak Monaco '84, Estoril '85, Suzuka '88 czy Interlagos '91.
Prawdą jest też że Senna jeździł w niekorzystnej, że tak powiem, sytuacji politycznej stworzonej przez FIA. Balestre, ówczesny szef FIA przyjaźnił się z Alanem, za to za Ayrtonem nie przepadał. Idealnymi tego przykładami (czyli działanie na rzecz Prosta, które krzywdziło Senne jako kierowce) jest przerwanie wyścigu w Monaco, dyskwalifikacja Ayrtona w '89 i przesunięcie PP z którego startował Ayrton na brudną stronę już po kwalifikacjach na Suzuce w 1990 roku.
Podsumowując... ja osobiście jestem za Senną, co nie powinno nikogo dziwić. Ale faktem jest że oboje byli świetnymi kierowcami o kompletnie różnym podejściu do wyścigu.
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

ODPOWIEDZ

Wróć do „Zespoły/Kierowcy/Tory F1”