Ayrton Senna March 21, 1960 - May 1, 1994

Forum poświęcone torom, zespołom Formuły 1, oraz reprezentującym je kierowcom - tak wyścigowym, jak i testowym.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Korbaczek
Posty: 892
Rejestracja: sob 29 wrz, 2007 16:47
Lokalizacja: Przeźmierowo
Kontakt:

Post autor: Korbaczek » ndz 03 maja, 2009 11:08

Różnica między wielbieniem, jak to nazawaliście, a niepamięcią jest prosta.

Senne zna i kojarzy każdy człowiek w cywilizowanym świecie. To dlaczego np. serwisy mają pisać o jakimś Ratzenbergerze, skoro o nim słyszeli tylko obeznani z F1?
Taki news się nie sprzeda.

A niby z jakiego powodu pojawiło się na liście gg hida tyle opisów upamiętniających Sennę? Bo pewnie większość z nich przeczytała na jakimś portalu, że jest jego rocznica.

Dlaczego mam się przejmować rocznicą śmierci kogoś kogo nie znam / nie znałem?
O Sennie każdy słyszał, więc się jakoś przejął.

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » ndz 03 maja, 2009 20:50

Dla mnie Senna był wielkim kierowcą i nadal jest moim idolem... (co m.in. widać po avatarze :P )
a co do pamieci to kierowców takich jak Ratzenberger, Paletti czy Lewis-Evans niestety niewielu ludzi pamieta gdyż nie osiągali wiekszych sukcesów w F1. Ayrton był wielkim kierowcą i wielokrotnym mistrzem świata i to właśnie za sprawą tych sukcesów pamięć o nim wciąż żyje...
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Awatar użytkownika
Chipita
Posty: 2345
Rejestracja: pn 22 paź, 2007 16:10
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Chipita » ndz 03 maja, 2009 21:37

Ale jeśli chcesz być "znawcą" to nie możesz pamiętać "wielkich" bo wtedy wyjdziesz na nooba (bo takich wielkich pamięta każdy a "znawca" musi robić na opak), musisz się podniecać i mieć w opisie GG nawet słabych kierowców którzy nic nie osiągnęli. Albo Zenka spod monopolowego jak to puk powiedział.
ESPAÑA !!!

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » ndz 03 maja, 2009 22:21

A co do samych rocznic śmierci to za niedługo mamy rocznice dwóch wielkich kierowców. 7.05 Lorenzo Bandini, 8.05 Gilles Villeneuve [*]

[ Dodano: Pią 15 Maj, 09 18:35 ]
W innym temacie rozpoczeła sie dyskusja mająca na celu zmieszani Ayrtona Senny z błotem... Że niby nie miał wielkiego talentu i wiele innych rzeczy tam napisano.. a ja chciałbym powiedzieć że on był wielkim kierowcą potrafiącym walczyć o czołowe pozycje w nawet słabym bolidzie. Nie mówie o tym że w deszczu był niepokonany a najlepszym tego przykładem jest wyścig na torze Donighton Park w 1993 roku. I był również wspaniałym człowiekiem. Założył własną findacje wspierającą ubogich ludzi, i w ogóle był lubiany przez wszystkich i do tej pory (nielicząc niektórych osobników) jest jak najlepiej wspominany...
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

kolek
Posty: 204
Rejestracja: czw 26 cze, 2008 20:03

Post autor: kolek » pt 15 maja, 2009 12:40

Czemu żałosna? Takie jego zdanie i nie uważam żeby było żałosne. Poza tym chyba się zgodzisz, że aktualnie legenda Senny byłaby duuużo duuużo mniejsza i słabsza gdyby nie zginął na torze, a po prostu po jakimś czasie zakończyłby karierę. Zwłaszcza, że w F1 był już Schumacher. ;)

Senna i Senna < MSC było już wałkowane w innych tematach. y
Ostatnio zmieniony pt 15 maja, 2009 13:18 przez kolek, łącznie zmieniany 1 raz.

bennington

Post autor: bennington » pt 15 maja, 2009 13:17

Gacek pisze:2.Ayrton Senna- genialny kierowca. Tragiczna śmierc zakończyła jego karierę. Takie wypowiedzi jak MtK są
po prostu żałosna. Zastanów sie człowieku zanim napiszesz takie głupstwa.
Nie mam co prawda wielkiego stażu na forum i zapewne wielu się narażę tym co napiszę, ale trzeba jedną rzecz chyba sprostować.

Ayrton Senna w chwili śmierci miał 32 lata, jego kariera się więc chyliła ku końcowi. Co więcej wszystkie sztuczki na torze zastosowane kiedykolwiek po tym kierowcy to jego dzieło. To Ayrton Senna pokazał wszystkim młodym, że łatwiej rozbić przeciwnika, niż wygrać wyścig, a efekt jest ten sam. On nauczył innych jak łamać przepisy. Przy okazji i tego ja osobiście mu wybaczyć nie mogę, był strasznym hipokrytą. Nerwowy, narwany, nie potrafiący znieść porażki. Genialny i szybki może był, ale póki co nikt nie potrafi udowodnić, jego geniuszu w porównaniu z innymi wielkimi, bo się po prostu nie da. Alain Prost w jego czasach zdobył 4 tytuły. Gdy przyszedł Schumacher Senna był już dziadkiem w końcówce kariery.

Gdyby nie jego tragiczna śmierć i wszelkie spiskowe teorie dziejów jakie jej dotyczą i powstały później ten kierowca byłby oceniany dzisiaj znacznie gorzej niż taki Schumacher... Uważam zatem, że bynajmniej wypowiedzi MtK za żałosną uznać nie można... bo niby co w niej jest żałosnego ? powiedział jedynie bolesną prawdę o Sennie, o której często się zapomina ze względu na jego męczeńską śmierć.

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » pt 15 maja, 2009 14:10

bennington, Gdyby nie śmierć zostałby zapamiętany jako jeden z największych skur***** tego sportu. Taka prawda. Historie z rozjeżdżaniem Prosta to chyba najlepszy tego przykład.
Sezon 94 zaczął się dla Senny tragicznie. Brak TC ujawnił że ma spore problemy z przystosowaniem się do nowych zasad tej zabawy. Schumi wtedy był świeży więc jeszcze pamiętał jak się jeździ w niższych seriach.
Zakończmy może ten OT.

Zakończcie ten OT albo przenieście się do odpowiedniego tematu. y
Ostatnio zmieniony pt 15 maja, 2009 14:27 przez MtK, łącznie zmieniany 1 raz.
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » pt 15 maja, 2009 18:56

Co do Senny to ja sie wypowiedziałem przed chwilą w odpowiednim temacie, tu powiem tylko że sie z wami nie zgadzam....
I powiem jeszcze tylko tyle żę coś podobnego można powiedzieć o Schumacherze... tytuły zdobył tylko dlatego że miał zdecydowanie najszybszy bolid w stawce... i pewnie gdyby nie jego zespół i świńskie zagrywki gdy dyskryminowali Barrichello by nie był tyle razy mistrzem. Również on sam totalnie chamsko jeździł... gdy ktoś go chciał wyprzedzić po prostu wywalał go z toru... i również totalnie chamsko wywalczył swój pierwszy tytuł... gdy sie rozwali i wiedział że nie dojedzie do mety po prostu wjechał w Hilla który już sam jechał po tytuł... a tak mistrzowie nie robią...
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

bennington

Post autor: bennington » pt 15 maja, 2009 19:04

karolVTEC, a czy Ferrari do którego wszedł Michael było najsilniejszym zespołem w stawce ? czy zespołem w trakcie kryzysu ? Czy senna kiedyś zrezygnował z topowego zespołu by przejść do słabszego ? nie robił roszady między mclarenem i williamsem w zależności od tego kto miał lepszy bolid. Schumacher wcale nie uszkodził bolidu na Adelaide, wypadł z toru ale jechał spokojnie dalej, Hill się pośpieszył i stąd kolizja. Jak już nadmieniłem w swoim poprzednim poście, wszystko co zrobił w swojej karierze Schumacher, było tylko powtórką z rozrywki po innym panu o nazwisku na literę S. Można być fanem kierowcy, ale trzeba spojrzeć faktom prosto w oczy.

Rozbijanie rywali, zygzakowanie przed nimi, nieczyste zagrywki i przy tym spora doza geniuszu - taki Był Senna. nawet najpiękniejsze z trybutów na youtube tego nie zmienią.

Awatar użytkownika
Viper
Posty: 874
Rejestracja: sob 31 maja, 2008 20:49
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Viper » sob 16 maja, 2009 12:12

A bo Schumi to swiety niby? Na pewno wielu tez go uwaza za najwiekszego sku**** jak to mowil MtK o Ayrtonie. Anulowanie punktow w 97, ciągłe team orders, lub wygrana za kazda cene jak chociazby walka o PP w Monaco 06. Nikt nie jest święty.

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » sob 16 maja, 2009 13:03

Viper pisze:A bo Schumi to swiety niby? Na pewno wielu tez go uwaza za najwiekszego sku**** jak to mowil MtK o Ayrtonie. Anulowanie punktow w 97, ciągłe team orders, lub wygrana za kazda cene jak chociazby walka o PP w Monaco 06. Nikt nie jest święty.
Nie team orders teraz nie istnieją...
Shumi był jednym z najlepszych uczniów Senny, wszystko co zrobił Michael wcześniej dokonał tego Ayrton. Senna też wyznawał zasadę wygrana za wszelką cenę. Tylko irytuje mnie fakt że Sennie się to wybacza. Obaj byli bardzo podobni, ale Michael okazał się lepszy.
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » ndz 17 maja, 2009 21:29

MtK, team orders wciąż istnieją tylko w innej formie...
i wątpie że Michael był lepszy... on swoje mistrzostwa wygrywał dzięki najlepszemu bolidowi w stawce a Ayrton wygrywał w McLarenie mimo że najszybszy był Williams...
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Awatar użytkownika
alma
Posty: 978
Rejestracja: sob 24 lut, 2007 15:08
Lokalizacja: Grb/Lbn/Łódź

Post autor: alma » ndz 17 maja, 2009 23:07

karolVTEC, odbiegasz od tego co pisał MtK :P Zadziwiające jest to jak fani Senny nie chcą przyznać, że na torze był o wiele mniej święty niż chcielibyście go widzieć.
Ostatnio zmieniony ndz 17 maja, 2009 23:34 przez alma, łącznie zmieniany 1 raz.
Zgrywam grzeczną panienkę, ale jeszcze dzisiaj będę niegrzeczna...

bennington

Post autor: bennington » ndz 17 maja, 2009 23:15

Niestety, ale próżna jest rozmowa pomiędzy fanem michaela schumachera a fanatykiem Senny.

Każdy sukces msc jest przez ten drugi pomniejszony poprzez 'miał najlepszy bolid'. Każda wina powiększona, bo przecież senna tego nie robił. Po prostu jałowa dyskusja.

Radziłbym jednak Karol doczytać, jakimi bolidami jeździł Senna i ile razy zmieniał zespół, wiedząc że ten drugi będzie lepszy. Zresztą tak samo było przed rokiem 1994. Senna gdy dowiedział się, że w mclarenie nie będzie silnika Lamborghini który mu bardzo odpowiadał, po prostu odszedł. Wiedział że Williams ma lepszy wóz. Schumacher przeszedł do średniackiego zespołu i zrobił z niego potęgę.

Podsumowując, argument 'miał najlepszy bolid w stawce' jest troszkę nie trafiony, zwłaszcza że to dzięki niemu te bolidy były takie a nie inne. Schumacher ściągnął do Ferrari ludzi którzy pisali swoimi nazwiskami sukcesy tej stani w ostatnich latach.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » pn 18 maja, 2009 08:28

alma, Senna na torze był o wiele mniej święty od MSC.

[ Dodano: Pon 18 Maj, 09 08:32 ]
I przenoszę wasze wypociny do odpowiedniego tematu, gdzie były wałkowane X razy.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » wt 19 maja, 2009 22:39

alma, i yarpen.zirgin, czy na torze który kolwiek kierowca jest święty?? każdy robi co w jego mocy aby zdobywać jak najlepsze pozycje, aby zwyciężać i zdobyć mistrzostwo :!: a Ayrton jeździł w czasach kiedy to talet kierowcy jeszcze sie liczył a nie tylko maszyna... i zwyciężał dzięki ogromnym umiejętnością i determinacji... dzisiaj jest bohaterem narodowym w Brazyli, jak również swoją osobą daje nadzieje wielu ludziom i jest najlepszym przykładem przykładem profesjonalizmu i człowieczeństwa. Także wszyscy w F1 mówią o nim jak najlepiej i wielu z tych osobistości mówią że był NAJLEPSZYM kierowcą wszechczasów.
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

bennington

Post autor: bennington » wt 19 maja, 2009 22:42

karolVTEC pisze:człowieczeństwa.
a to ciekawe...

Proszę cię już Karol, nie pisz więcej na ten temat... z każdym kolejnym postem niestety coraz bardziej widać twój fanatyzm...

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » wt 19 maja, 2009 23:00

gdybyś choć wiedział o co chodzi... dla Twojej widaomości Ayrton założył fundacje mającą na celu wspieranie ubogiej młodzieży w Brazylii i dzięki tej fundacji wielu ludzi dostało od życia drugą szanse... gdyby nie on wielu z nich pozostało by w slumsach bez żadnych perspektyw...
i nie ma w tym żadnego "fanatyzmu"... po prostu nie moge patrzeć jak niektórzy próbują oczernić tak wielkiego kierowcy i człowieka który bez wątpienia był Ayrton...
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

bennington

Post autor: bennington » wt 19 maja, 2009 23:06

Raczej nie możesz patrzeć na to, jak ktoś opisuje Senne na torze takim jakim był faktycznie. Bill Gates też teraz jest wielkim filantropem, a jeszcze kilka lat temu miał iść siedzieć za wykańczanie rywali na rynku.

Mnie nie interesuje cała ta otoczka wokół niego. Oceniam go jako kierowcę i jako kierowca święty nie był, najlepszy również nie był. To ta otoczka, mistycyzm sprawia że rzesze ludzi odbierają go tak jak ty to opisujesz.

Zabierz Sennie śmierć na torze i kilka cytatów i kim się stanie ? bufonem nie potrafiącym przegrać, gardzącym każdym przeciwnikiem, hipokrytą, gościem który wiele razy szedł na skróty.

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » wt 19 maja, 2009 23:34

jak ja czytam co ty piszesz to normalnie aż mnie ściska... i wnioskuje że nic nie wiesz o F1 i szukasz po prostu zaczepki...
Wszystkie osobistości w F1 w łącznie z Schumacherem, Ecclestonem, Bergerem i wielu innych uważa że Senna był najlepszym kierowcą w historii tego sportu... a jeżeli tak mówią Ci co w tym siedzą to raczej tak musi być...
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Awatar użytkownika
Erwb
Posty: 751
Rejestracja: wt 08 sty, 2008 17:39

Post autor: Erwb » wt 19 maja, 2009 23:40

karolVTEC pisze:gdybyś choć wiedział o co chodzi... dla Twojej widaomości Ayrton założył fundacje mającą na celu wspieranie ubogiej młodzieży w Brazylii i dzięki tej fundacji wielu ludzi dostało od życia drugą szanse
a Truli tez założył fundacje Abruzzo nel cuore i wspiera ludzi po trzęsieniu ziemi wiesz ilu ludzi otrzyma drugą szanse

Każdy cos zakłada

bennington

Post autor: bennington » wt 19 maja, 2009 23:50

karolVTEC pisze:a jeżeli tak mówią Ci co w tym siedzą to raczej tak musi być...
"Only a Sith deals in absolutes."

Ja odpuszczam, bo szczerze mówiąc nie mam ochoty się z tobą kłócić. Widzę twoją postawę i jest mi trochę przykro w sumie, że tak to odbierasz. Ale jak już mówiłem, Senna nigdy nie miał fanów, miał jedynie fanatyków. Cóż taka postać.

Dla mnie rozmowa jest skończona, potwierdzasz swoją osobą tylko moje wszelkie przekonania odnośnie tego kierowcy jakie do tej pory miałem :)


I żeby było jasne, nie chcę wszczynać żadnych zamieszek czy przepychanek na forum. Nikogo nie prowokuję, nie lubię po prostu gdy wybiela się czyjeś grzechy bo ta osoba zrobiła coś innego. Jeśli popełnia się błędy, to należy umieć się do nich przyznać. Także wybacz, że uraziłem twoją dumę swoimi postami. Nie taki był mój cel.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 20 maja, 2009 10:25

bennington, ale Senna to właśnie kierowca+3 tytuły+śmierć na torze+cytaty. Nie możesz nic mu zabierać, podobnie jak nie możesz zabierać nic żadnemu innemu kierowcy.

Ok, śmierć wzniosła go na piedestał, dla wielu będzie już zawsze tym najlepszym. Ale wątpię, czy w ich oczach taki MSC ginąc na torze dogoniłby Sennę. Bo czyż MSC może się pochwalić takimi cytatami? Czy Niemcy są wstanie tak kochać swojego martwego mistrza jak robią to Brazylijczycy? MSC nigdy nie dogoni Senny.

Senna i MSC to inny typ człowieka, chociaż kierowcy bardzo podobni. Nie umiejący przegrywać, bufon i hipokryta, który wiele razy poszedł na skróty... to także pasuje do MSC. Na torze zachowywali się tak samo, podobnie w stosunku do swoich przeciwników i ludzi, którzy im podpadli chociaż nie mogli się z nimi równać (Irvine/Coulthard).
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » śr 20 maja, 2009 11:20

yarpen.zirgin, zgadzam sie całkowicie ;)
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

koza
Posty: 197
Rejestracja: pn 04 lut, 2008 20:39

Post autor: koza » śr 20 maja, 2009 11:40

bennington pisze:Raczej nie możesz patrzeć na to, jak ktoś opisuje Senne na torze takim jakim był faktycznie. Bill Gates też teraz jest wielkim filantropem, a jeszcze kilka lat temu miał iść siedzieć za wykańczanie rywali na rynku.

Mnie nie interesuje cała ta otoczka wokół niego. Oceniam go jako kierowcę i jako kierowca święty nie był, najlepszy również nie był. To ta otoczka, mistycyzm sprawia że rzesze ludzi odbierają go tak jak ty to opisujesz.

Zabierz Sennie śmierć na torze i kilka cytatów i kim się stanie ? bufonem nie potrafiącym przegrać, gardzącym każdym przeciwnikiem, hipokrytą, gościem który wiele razy szedł na skróty.

Powiedz to ostatnie zdanie Ericowi Comasowi..... Zwlaszcza to ze Senna gardzil kazdym przeciwnikiem. Jak nie wiesz o co chodzi pogooglaj....

bennington

Post autor: bennington » śr 20 maja, 2009 12:58

yarpen.zirgin, tak i znów czyścimy jednego kierowcę innym...

a miałem się już nie odzywać ech...

Chodzi o to, że trzeba umieć przyznać się do prawdy. Senna był świetnym kierowcą, miał te swoją 'bożą' postawę itp, ale przy tym był też bardzo często nie fair. O to mi przedewszystkim chodzi, KarolVTEC nie potrafi po prostu powiedzieć:

"Lubię Sennę, jest moim idolem, ale ma kilka plam na swojej historii których ja jako jego fan się wstydzę". Zamiast tego stara się go wybielić, śmiercią, fundacją i całą resztą... To mi się nie podoba i przeciwko temu protestuję...

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 20 maja, 2009 13:51

Lubię Sennę, jest moim idolem. Ma kilka plam na swojej historii których ja jako jego fan się NIE wstydzę.

Benny, wstydzisz się za MSC w Monaco 06, za zachowanie z Villeneuvem? Wątpię.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

bennington

Post autor: bennington » śr 20 maja, 2009 13:53

yarpen.zirgin pisze:Benny, wstydzisz się za MSC w Monaco 06, za zachowanie z Villeneuvem? Wątpię.
nie mam problemów z przyznaniem, że postąpił wtedy źle. Nie mam zamiaru też go wybielać za kilka lat z tych grzechów.

Awatar użytkownika
dudek2
Posty: 982
Rejestracja: sob 30 cze, 2007 10:36
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Post autor: dudek2 » śr 20 maja, 2009 15:15

Od kiedy F1 jest sportem, w ktorym zagrywa sie fair? Dobry kierowca nie tylko ma umiejetnosci, ale tez ma spryt potrzebny do zwyciestwa. Nie sądze że jakiegokolwiek kierowce trzeba wybielać i uważam że nie można porównywać 2 kierowcow jezdzacych w innych czasach. Senna był JEDNYM z najlepszych kierowcow w historii. Czy fan Schumachera powinien się wstydzić za to co zrobił nie fair? Nie, wykazał się większym sprytem niż rywale. Tak samo Senna, wykazywał się lepszym sprytem. A czy w czasach gdy jezdził Senna Prost zachowywał się fair? No raczej wątpie czy Prost też był święty na torze.
BUKA NIE ŻYJE!

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 20 maja, 2009 15:18

dudek2, zapytaj raczej od kiedy w F1 zagrywa się "nie fair". Od czasów Senny właśnie :)
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

ODPOWIEDZ

Wróć do „Zespoły/Kierowcy/Tory F1”