Ayrton Senna March 21, 1960 - May 1, 1994

Forum poświęcone torom, zespołom Formuły 1, oraz reprezentującym je kierowcom - tak wyścigowym, jak i testowym.

Moderator: Moderatorzy

yakikadafi1984
Posty: 6
Rejestracja: sob 23 lip, 2011 08:49

Post autor: yakikadafi1984 » sob 23 lip, 2011 10:47

Jak pokazał historia rajdy są same w sobie ryzykowne . Każdy kierowca wsiadając do bolidu wie na co się pisze . Wróćmy do początków jego kariery w Lotusie już wtedy życie wymusiło na nim taki agresywny styl jazdy. Musiał jakoś zminimalizować różnice bolidów i wyciskał maks że swojego . Takich nawyków ciężko się wyzbyć . Jeździł agresywnie do końca bo takie są realia F1 :/ ciągła rywalizacji tak wpływa na człowieka. Dobra ja spadam z tego forum a wy dalej rozkminiajcie jakim był kierowcą / człowiekiem chociaż nie wiem czemu tutaj zajmujecie się jego człowieczeństwem ?. Tak dla każdej że stron tego konfliktu (Schumacher vs Senna) na tym forum w tym temacie .Zasięgnijcie wiedzy o drugiej stronie może zmienić troszkę zdanie wzajemnie . Dla mnie Senna pozostanie jednym z największych kierowców F1 pomimo swych słabości . Któż ich nie ma w tym sporcie kiedy chodzi o wielkie pieniądze ?

Awatar użytkownika
McLfan
Posty: 2484
Rejestracja: wt 11 lip, 2006 15:02
Lokalizacja: Opole

Post autor: McLfan » sob 23 lip, 2011 10:57

yakikadafi1984 pisze:Jeździł agresywnie do końca bo takie są realia F1
yakikadafi1984 pisze:Jak pokazał historia rajdy są same w sobie ryzykowne .
Rajdowe realia F1. ;)

Awatar użytkownika
Invinciblee
Posty: 1260
Rejestracja: sob 27 gru, 2008 11:38
Kontakt:

Post autor: Invinciblee » sob 23 lip, 2011 11:28

To teraz obok Kubicomaniaków będziemy mieli Sennomaniaków którzy nie wiedzieli nic o F1 zanim nie obejrzeli pewnego dokumentu :lol:

yakikadafi1984
Posty: 6
Rejestracja: sob 23 lip, 2011 08:49

Post autor: yakikadafi1984 » sob 23 lip, 2011 12:05

Jakoś nie jestem fanem talentu Roberta więc tu mnie nie wrzucisz. A co do Senny pamiętam jego wypadek w przeciwieństwie do ciebie zerknąłem na twój rocznik 89 zbyt wiele nie możesz pamiętać raczej. Może stąd ta niechęć pamiętasz tylko Schumiego :p . Raczej to nie twoja wina po prostu inne czasy , inna generacja porównałbym to do moich kłótni z ojcem kto jest najlepszym argentyńskim napastnikiem. Ja twierdziłem że Gabriel Batistuta ojciec że Mario Kempes a ktoś inny powie ze Maradona :p . Pewnie obu pierwszych nawet nie znasz tylko Maradonę dzięki ręce boga itp :/ A co do wyścigów za dziecka oglądałem je dzięki antenie satelitarnej zamontowanej na dachu razem z ojcem i bratem :p Więc nie znam jego (Senny)osoby tylko z dokumentów . Później jakoś ta pasja odeszła wraz z końcem kariery Damona Hilla . Pojawiły się inne pasje takie jak piłka nożna .

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » sob 23 lip, 2011 12:06

yakikadafi1984 pisze:Dla mnie Senna pozostanie jednym z największych kierowców F1 pomimo swych słabości
Ale czy ktoś du stwierdził że Senna był kiepskim kierowcą? Chodzi tylko o to że Senna nie był jezusem XX wieku, ani matkę Teresą, ani Księżną Dianą. Raczej był osobą o biegunowo odmiennej osobowości. Natomiast przeraża mnie fakt robienie z niego mesjasza tylko dlatego że jego żywot zakończył wahacz a nie np. zawał serca.
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » sob 23 lip, 2011 12:29

W przekonaniu większości osób tu się wypowiadających, wynika że ta sportowa agresja Senny była złą rzeczą. Ale czy w wyścigach nie chodzi właśnie o to, aby walczyć o zwycięstwo? Bo kierowca który się zadowala 3,4, czy którąkolwiek niższą pozycją nie jest w pełni kierowcą wyścigowym. Senna zawsze walczył o wyższą pozycję. A że wprowadził do tego sportu taki, a nie inny styl jazdy, gdzie kontakty z innymi zawodnikami po prostu się zdarzały, było dobre dla kibiców, ponieważ działo się więcej. Poza tym był bardzo inteligentnym kierowcą, który postąpił bardzo mądrze przechodząc z Lotusa do McLarena. Z przejściem do Williamsa to już inna historia, gdyż zawiódł go jego instynkt, a i Renault nalegało żeby zatrudnić Ayrtona w Williamsie. Miał również wspaniałą osobowość, bo Ci którzy mówią że nie widział nic poza sobą się mylą. Może było tak na torze, co jest normalne, bo tak powinno być. Ale wszyscy którzy go znali, mówili że był bardzo sympatycznym, pogodnym i skromnym człowiekiem o wielkim sercu. I nie, że sobie to wymyśliłem, ale tak mówili osoby blisko związane z nim i ze sportem jak np. Schumacher, Ron Dennis, Piquet, Barrichello, Hakkinen czy nawet Prost.
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Awatar użytkownika
Invinciblee
Posty: 1260
Rejestracja: sob 27 gru, 2008 11:38
Kontakt:

Post autor: Invinciblee » sob 23 lip, 2011 12:30

yakikadafi1984 pisze:Jakoś nie jestem fanem talentu Roberta więc tu mnie nie wrzucisz.
Czy ja coś takiego napisałem? A może ze starości już czytanie ze zrozumieniem leży :P

No i tekst o rajdowych realiach F1 sprawił że jakoś nie doceniłem twojego doświadczenia z F1 :P

yakikadafi1984
Posty: 6
Rejestracja: sob 23 lip, 2011 08:49

Post autor: yakikadafi1984 » sob 23 lip, 2011 13:00

Ale tak się dzieje zawsze kiedy odchodzi młoda osoba :/ . Mnie też boli jak nie którzy zapominają . Albo gorzej nie wiedzę o tym że przed nim dzień wcześniej na tym samym torze swoje życie stracił Roland Ratzenberger. Wtedy ma się wrażenie jakby jego ofiara była mniej ważna . Chciałem zrobić coś więcej niż tylko zapowiedź meczu piłkarskiego więc cofnąłem się troszkę do przeszłości i wybrałem osobę Senny . Nie stawiam go obok Jezusa ,Matki Teresy czy św ojca Pio itp Nie jestem taki fanatykiem motoryzacji jak wy . W pamięci została mi tylko jego determinacja na torze która cechuje wielkich sportowców .

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » sob 23 lip, 2011 13:33

yakikadafi1984, Więc nie wiem po co ta dyskusja, już wcześniej stwierdziliśmy że Senna i Schumacher to zdecydowanie najlepsi kierowcy w historii, składa się na to ich talent, wyczucie bolidu, psychika(w tym determinacja). Stwierdziliśmy również że obaj mają swoje za uszami i to obaj mają dość sporo. Tylko wszyscy jesteśmy przeciwni mesjanizmowi w stosunku do Senny i tworzenie otoczki diabła wcielonego wokół Schumiego.
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

mmax88
Posty: 280
Rejestracja: ndz 16 mar, 2008 09:42
Lokalizacja: Olkusz/Kraków
Kontakt:

Post autor: mmax88 » sob 23 lip, 2011 17:37

czytam tą dyskusję i dziwię się jednej rzeczy. niektórzy ludzie tak głęboko siedzą w swoim (momentami można użyć takiego słowa) fanatyźmie, że nie potrafią zrozumieć jednej rzeczy - to, że jest się fanem jakiegoś kierowcy (jeśli mowa o Sennie czy Schumim, to nie można odmówić im geniuszu) nie oznacza, że należy patrzeć bezkrytycznie na jego zachowanie. Formuła 1 to wyścigi (na Boga, nie rajdy) które owszem, są ryzykowne i wymagają walki, ale w pewnych granicach. jak ktoś robi z F1 Demolition Derby, to ja tego pochwalać nie będę. ja rozumiem, że prawdziwy kierowca walczy do końca o pozycję. ale prawdziwy mistrz musi też umieć przegrać. to pokazuje jego klasę jako człowieka. w środowisku sztuk walki bardzo popularne jest powiedzenie, że nie jest mistrzem ten, kto nikt nie przegrał, tylko ten, kto przegrał, ale podniósł się. więc zrozumcie, że tutaj nikt nie mówi, że Senna nie umiał jeździć, tylko że potrafił nie raz i nie dwa nieco przesadzić
"Gdy nie dajesz rady, a walczysz dalej... wtedy zaczyna się KYOKUSHIN."
Masutatsu Oyama

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » sob 23 lip, 2011 18:38

Przegrać też nie umiał ;-)... w przeciwieństwie akurat do MSC.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

mmax88
Posty: 280
Rejestracja: ndz 16 mar, 2008 09:42
Lokalizacja: Olkusz/Kraków
Kontakt:

Post autor: mmax88 » sob 23 lip, 2011 19:09

źle mnie zrozumiałeś hideto. nie twierdzę, że umiał. piszę tylko o tym, że mistrz powinien umieć, a on niestety nie umiał. jeśli źle się wyraziłem, to przepraszam:P
"Gdy nie dajesz rady, a walczysz dalej... wtedy zaczyna się KYOKUSHIN."
Masutatsu Oyama

Awatar użytkownika
sh3d2
Posty: 227
Rejestracja: śr 03 mar, 2010 21:33

Post autor: sh3d2 » sob 23 lip, 2011 20:15

hideto pisze:Przegrać też nie umiał ;-)... w przeciwieństwie akurat do MSC.
No i po co to dalej ciagniesz?
Chyba zdajesz sobie sprawe, ze tego typu wypowiedzi zakrawaja na wlasnie bezkrytyczny fanatyzm. Takie "prawdy objawione" raz sa nieweryfikowalne, a dwa mocno dyskusyjne.
Zamiast probowac na sile narzucic wszystkim swoje zdanie (do ktorego oczywiscie jak najbardziej masz prawo) lepiej po prostu przyznac (i jest to "apel" zarowno do fanow Senny jak i MSC) ze jeden jak i drugi mieli swoje "ciemne strony" ktorych porownanie nie ma sensu dlatego, ze oceniamy je z roznych perspektyw. (jak chocby porownanie akcji senna prost na suzuce czy Schumacher hill). takze tego, daruj sobie tego typu "prawdy objawione", kazdy dumny posiadacz mozgu bedzie mogl sam ocenic kto co umial a kto nie.

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » sob 23 lip, 2011 20:41

sh3d2, Napisałem to, ponieważ w przeciwieństwie do mnie, fani Senny tu się wypowiadający pokazują właśnie skrajny fanatyzm.

I nie mówię o faktach nie wykrywalnych. Wszyscy wiedzą, jak zachował się Schumacher gdy przegrał tytuł mistrzowski ze względu na awarię maszyny.

Natomiast mało osób wie, jak bezceremonialnie Senna obchodził się wobec swoich zespołów, gdy te nie dawały mu tego co on chciał - vide Mclaren 93/94 gdzie szatanże Senny nie wymusiły na Dennisie podpisania kontraktów takich jakich rządał Senna. Co zrobił później, wszyscy wiemy.

Nigdy nie ukrywałem, że Schumacher ma swoje za uszami. Bo Schumacher to jest Ayrton Senna okrojony z religijnej szopki, ze zmniejszoną dawką hipokryzji i większą dozą lojalności.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
sh3d2
Posty: 227
Rejestracja: śr 03 mar, 2010 21:33

Post autor: sh3d2 » sob 23 lip, 2011 20:49

nie poradze, ze niektorym sni sie jak rozmawiaja z Senna (swoja droga ciekawe doswiadczenie). Osobiscie uwazam sie za fana wlasnie Senny, lecz (mam nadzieje) do fanatyzmu mi daleko. Tak czy inaczej stronilbym od porownan jednego z drugim, gdyz do niczego raczej nie dojdziemy.

A gdyby ktos pytal dlaczgo Senna, skoro Schumacher zdobyl wiecej tytulow, nie byl hipokryta byl lojalny uczciwy potrafil przegrywac i wystepowal na swietych obrazach, to odpowiem, ze zaden inny kierowca nie wywarl na mnie takiego wrazenia swoja jazda (cala reszta jest dla mnie osobiscie mniej wazna, w koncu nie to konkurs na miss world), chociaz przyznam, ze za duzo to ja sie tego senny nie naogladalem, w 94roku to mialem 11lat.

yakikadafi1984
Posty: 6
Rejestracja: sob 23 lip, 2011 08:49

Post autor: yakikadafi1984 » sob 23 lip, 2011 22:59

Dalibyście już sobie spokój z tą głębszą rozkminą . Każdy z was próbuje przekonać na siłę do swego zdania :/ i nikt nie odpuśći do przyszłej majówki jak widzę

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » ndz 24 lip, 2011 00:09

Wiele wnoszący do tematu post, nie ma co.

Nikt nie uprawia głębszej rozkminy. Ja tutaj podałem jedynie kilka faktów które w kilka sekund obalają obraz Senny jako cudownego człowieka bez wad. Genialny kierowca, ale przy okazji jeden z największych skur...ieli w historii F1.

Fanatyków Senny to nigdy nie przekona (większość zna swojego idola jedynie z kilku filmików tribute na yt) tych którzy jeszcze nie mają wyrobionego zdania o Sennie, pewnie też nie, ale może chociaż tych kilka faktów wezmą pod uwagę wyrabiając sobie swoje zdanie.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
sh3d2
Posty: 227
Rejestracja: śr 03 mar, 2010 21:33

Post autor: sh3d2 » ndz 24 lip, 2011 00:29

hideto pisze:większość zna swojego idola jedynie z kilku filmików tribute na yt
nie generalizuj. jesli ktos znajduje idola po obejrzeniu kiluminutowych filmikow na yt to moze byc co najwyzej idiota. poza tym "wiekszosc" z nas nie miala okazji za bardzo swiadomie poogladac wyczynow Senny live (w tv) gdyz byli na to po prostu za mlodzi.
osobiscie jak juz pisalem, w 94 mialem cale 11lat, (co wsrod czlonkow forum i tak pewnie jest cakiem niezlym wynikiem). oczywiscie ci bardziej zainteresowani tematem wyciagna spod ziemi archiwalne sezony i sobie obejrza, zeby miec pelniejszy obraz.
hideto pisze: tych kilka faktów wezmą pod uwagę
to podawaj fakty, a nie ich (wlasna) interpretacje

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » ndz 24 lip, 2011 01:17

hideto, mówisz że skrajni fanatycy Senny to największe zło na tym forum. Za to po Twoich postach można odnieść wrażenie że jesteś skrajnym anty fanem Senny. Wspomniałeś o szantażach Senny na McLarenie na przełomie sezonu 93/94. Otóż McLaren chciał zachować Ayrtona u siebie, jednak Ayrton miał możliwość dzięki Renault które naciskało Williamsa, żeby przejść do ich zespołu. I patrząc logicznie, Williams miał mistrzostwo w '92 i '93 roku, więc Senna chciał zdobyć mistrzostwo w '94. I nie można mieć mu tego za złe, że chciał przejść do zespołu, z którym mógł zdobyć mistrzostwo. To tak jakby ktoś miał za złe np. Buttonowi że chce przejść do Red Bulla, gdyż może z nim w przyszłym sezonie zdobyć mistrzostwo. I też się nie zgadzam że Senna był najgorszym kierowcą pod względem charakteru na torze, gdyż powtarzam i nie jest to jedynie moje zdanie, ale też ludzi blisko związanych z F1 również w tamtych czasach, że wniósł do tego sportu nowy, specyficzny styl jazdy. Owszem, czasem przesadzał, jak każdy, ale błędem jest twierdzenie że był największym sku*****em w historii tego sportu.
Poza tym jeśli ktoś jeszcze napisze że jestem fanem Senny z youtuba (bo pewnie m.in. o mnie chodziło) to normalnie nie wytrzymie. Ale tak jak napisał sh3d2, że można odnaleźć stare relacje, stare wywiady i stare artykuły z tamtych lat i tak właśnie ja zrobiłem, że przestudiowałem cały tamten okres i nie bez powodu jestem prawdopodobnie największym fanem Senny na tym forum. I że bronie go przed wyimaginowanymi teoriami niektórych osób, nie znaczy że jestem jego fanatykiem.
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » ndz 24 lip, 2011 01:34

karolVTEC pisze:hideto, mówisz że skrajni fanatycy Senny to największe zło na tym forum.
wskaż mi proszę gdzie.
karolVTEC pisze:Wspomniałeś o szantażach Senny na McLarenie na przełomie sezonu 93/94. Otóż McLaren chciał zachować Ayrtona u siebie, jednak Ayrton miał możliwość dzięki Renault które naciskało Williamsa, żeby przejść do ich zespołu. I patrząc logicznie, Williams miał mistrzostwo w '92 i '93 roku, więc Senna chciał zdobyć mistrzostwo w '94.
dobrze wiesz, że mataczysz. Po co znowu sprzedawać komuś śpiewkę ? Dennis to kiedyś ładnie opisał w F1R. Senna do niego zadzwonił, zażądał po raz kolejny kontraktu z jakimś tam dostawcą silnika (lambo ?) Dennis powiedział, że będą silniki Peugeota i następnego dnia Senna był już zawodnikiem Wiliamsa.

Problem polega na tym, że Senna jako zawodnik istniał w latach gdy internet nie był czymś popularnym. Co za tym idzie, materiały o nim w internecie się umieszczane głównie przez jego fanów, większość to piękne fanfary. A kierowcy którzy się z nim ścigali ramię w ramię, za każdym razem powtarzają to samo. Geniusz kierownicy, który zabiłby za zwycięstwo.

Ogólnie rzecz ujmując, nie wiem po co ta bulwersacja ? czy ja wymieniłem kogoś z imienia i nazwiska 'ty i ty jesteś fanatykiem' ?

Ja nie mam problemów rozmawiania o błedach czy złych rzeczach które zrobił Schumacher. O Sennie nie można tak mówić, bo zaraz jego fani podnoszą raban, że jak to tak można źle mówić o Sennie.

I nie, bynajmniej nie jestem jego antyfanem. Nienawidząc go, byłbym ogromnym hipokrytą, wielbiąc część jego cech w osobie Schumachera. Nie robię w spodnie na sam dźwięk jego nazwiska, ale go mimo wszystko szanuję. Co wcale nie przeszkadza mi twierdzić, że część teorii fanów Senny jest nawet nie tyle co wyssana z palca, ale wręcz żałośnie śmieszna. Np część z nich rzuca hasłami pod tytułem 'gdyby senna nie zginął, to Schumacher nie zdobyłby żadnego tytułu' itp itd.

Każdy może mieć swoje spojrzenie na historię, ale jakby się skrajni fani Senny nie starali, nie wybielą grzechów które Senna za życia popełnił. Bo mówiąc szczerze, jest to po prostu niesprawiedliwe, że rzucamy w niepamięć wszystkie złe rzeczy które ktoś popełnił, tylko dlatego, że zginął na torze. Gdyby nie zginął, pod względem ;czarnej strony mocy; byłby, a w zasadzie powinien być oceniany dużo bardziej negatywnie, niż jego młodszy spadkobierca z Niemiec.

Co do twojego domniemanego maniactwa Karol. Masz niestety skłonności. Dostałeś przykład głupoty/złego podejścia senny (kolizja z brundlle, kolizja z mansellem) i z wszystkiego Sennę wybieliłeś. Co w zasadzie jest już tylko śmieszne.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
sh3d2
Posty: 227
Rejestracja: śr 03 mar, 2010 21:33

Post autor: sh3d2 » ndz 24 lip, 2011 02:36

hideto pisze: Problem polega na tym, że Senna jako zawodnik istniał w latach gdy internet nie był czymś popularnym. Co za tym idzie, materiały o nim w internecie się umieszczane głównie przez jego fanów
ehe, a materialy o hitlerze przez fanow hitleta
hideto pisze: Ogólnie rzecz ujmując, nie wiem po co ta bulwersacja ? czy ja wymieniłem kogoś z imienia i nazwiska 'ty i ty jesteś fanatykiem' ?
nie, ale zauwaz ze slow "fan" i "fanatyk" uzywasz wymiennie, przy czym obrazanie/wysmiewanie tych drugich (swoja droga slusznie, kazdy fanatyzm jest wg mnie glupota) moze byc przykre dla tych pierwszych
hideto pisze: Np część z nich rzuca hasłami pod tytułem 'gdyby senna nie zginął, to Schumacher nie zdobyłby żadnego tytułu' itp itd.
moze tego, daruj sobie tego typu wstawki, bo o ile sie orientuje dyskutujemy sobie tutaj w dosc kameralnym gronie, i to, co jakis idiota bezmyslnie pier***, mnie osobiscie nie interesuje, no chyba ze uwazasz, ze ktorys z nas tak mysli. bo tak czytajac twoje wypowiedzi wychodzi na to, ze jedna z wiekszych wad senny byl fakt, ze ma fanatykow idiotow.

yakikadafi1984
Posty: 6
Rejestracja: sob 23 lip, 2011 08:49

Post autor: yakikadafi1984 » ndz 24 lip, 2011 07:08

hideto pisze: Np część z nich rzuca hasłami pod tytułem 'gdyby senna nie zginął, to Schumacher nie zdobyłby żadnego tytułu' itp itd.
moze tego, daruj sobie tego typu wstawki, bo o ile sie orientuje dyskutujemy sobie tutaj w dosc kameralnym gronie, i to, co jakis idiota bezmyslnie pier***, mnie osobiscie nie interesuje, no chyba ze uwazasz, ze ktorys z nas tak mysli. bo tak czytajac twoje wypowiedzi wychodzi na to, ze jedna z wiekszych wad senny byl fakt, ze ma fanatykow idiotow.[/quote]

Kolego spójrz na godzinę twojego posta 2: 36 Tak przyglądam się z boku i duzi chłopcy spać nie mogą przez tą dyskusje :mrgreen: trochę to żałosne nikt nie potrafi uznać racji drugiego :/ Wylejcie sobie kubeł zimnej wody może to wam głowy ostudzi :lol: . Trzeba zrobić coś pożytecznego idę do pracy :p ps jakiś administrator mógłby zamknąć ten temat z szacunku do osoby która mimo wszystko była jedną z ikona tego sportu . A jak chcecie sobie pogadać to wymieńcie się numerami gadu :p

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » ndz 24 lip, 2011 12:56

sh3d2, z tym Hitlerem toś dowalił... :roll: I wyjdaje mi się że troche za ostro dyskutujesz, że tak powiem.
hideto pisze: Gdyby nie zginął
Moim zdaniem takie gdybanie nie wnosi nic a nic. Równie dobrze można mówić że "gdyby nie zginął" to zdobył by mistrzostwo w '94, '95, '96 i w '97 roku. Jednak tego nigdy się nie dowiemy. Poza tym patrząc na jego śmierć od strony romantycznej (moim zdaniem nieco niepoprawnej), to to, że zginął na torze wyścigowym mogło być efektem, dopełnieniem jego kariery. Bo Senna zawsze był szybki, zawsze walczył o zwycięstwo i nigdy się nie poddawał mimo kilku dość nieprzyjemnych sytuacji jakich doświadczył z różnych stron. Również jego osobowość i jak to ktoś określił: "religijna otoczka" była czymś wyjątkowym jak na kierowcy wyścigowego. I to jakim był kierowcą i to jak zginął było wspaniałą epoką dla Formuły 1, z tragicznym finałem. I może nie jest to najlepsze określenie, ale dzięki temu tragicznemu wypadkowi, Senna stał się już na zawsze kierowcą walczącym do końca, zawsze w czołówce. Ayrton zawsze będzie już szybki i zawsze będzie młody. Bo to że zakończył swoje życie w wyścigowym bolidzie stworzyło jego legendę, niektórzy ją wielbią, niektórzy wręcz przeciwnie. Ale ja jakoś nie mogę sobie wyobrazić że dotarła by do nas wiadomość, dopiero za kilka lat, że Senna umarł w swoim domu na zawał.
hideto pisze:Dostałeś przykład głupoty/złego podejścia senny (kolizja z brundlle, kolizja z mansellem) i z wszystkiego Sennę wybieliłeś. Co w zasadzie jest już tylko śmieszne.
Bo akurat te konkretne kolizje nie były na tyle klarowne że wina leżała po stronie Senny, że niby zrobił to z premedytacją. Równie dobrze można podać przykłady Raikkonena i Sutila w Monaco lub Webbera i Vettela w Turcji.
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » ndz 24 lip, 2011 13:07

karolVTEC pisze:Bo akurat te konkretne kolizje nie były na tyle klarowne że wina leżała po stronie Senny, że niby zrobił to z premedytacją. Równie dobrze można podać przykłady Raikkonena i Sutila w Monaco lub Webbera i Vettela w Turcji.
Mówiłem, twoja interpretacja ewidentnych błędów senny jest w zasadzie tylko śmieszna.
sh3d2 pisze:ehe, a materialy o hitlerze przez fanow hitleta
jak się głębiej zastanowisz, to zdasz sobie sprawę, dlaczego napisałeś ewidentną głupotę.
sh3d2 pisze:nie, ale zauwaz ze slow "fan" i "fanatyk" uzywasz wymiennie, przy czym obrazanie/wysmiewanie tych drugich (swoja droga slusznie, kazdy fanatyzm jest wg mnie glupota) moze byc przykre dla tych pierwszych
jest wyraźna granica między fanem a fanatykiem. A z senną jest podobnie jak z Kubicą. Sam zwodnik jest spoko, ale jego rzesze fanów są po prostu nie do przyjęcia ze swoim maniactwem.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Siurzewski
Posty: 1
Rejestracja: czw 08 lis, 2012 16:44

Post autor: Siurzewski » czw 08 lis, 2012 17:46

hideto pisze: Sam zwodnik jest spoko, ale jego rzesze fanów są po prostu nie do przyjęcia ze swoim maniactwem.
Boli, prawda ? :wink:

Przepraszam za odgrzebanie starego kotleta , ale jak czytam wypowiedzi naszej młodzieży to mnie krew zalewa.

Skoro się już zarejstrowałem to cos skrobnę od siebie , postaram się żeby było krótko i na temat.

Schumacher - Jedyne co wiem o tym Panu to to że był 7 krotnym mistrzem świata , zdobył najwięcej PP w historii. Jeden z kolegów napisał tutaj w którymś poście że po Sennie pozostały "powiedzonka" ... po Schumim kojaże tylko jedno ... " Let the Michael pass You for the Championchips..." widzisz kolego , to jest właśnie mistrz tej ery F1.Ery guziczków i wspomagaczy. Nie pamiętam aby Gearhard Berger musiał pass kogoś for Championchips.
Po wycofaniu się Nigela Mansella , Alaina Prosta oraz śmierci Ayrtona Senny, formuła 1 potrzebowała czegoś nowego, nowego bohatera byc może potrzebowała świerzości. Takim czymś był właśnie Michael. Jak stwierdził kiedys Bernie Ecclestone , Formuła 1 potrzebuje 2 rzeczy. Ferrari i wielkiego huku. Michael przez lata swojej kariery został prowadzony za rączkę po sznurku do celu. Fanatykom kunsztu Michaela przypomnę tylko żę Michael nigdy nie walczył o MŚ z kolega z jednego teamu. Dla porównania dodam że Senna robił to 2 lata z rzędu, na własne życzenie. To Senna chciał się zmierzyc z legendarnym Prostem na równych warunkach... Schumi nigdy by na takie coś nie pozwolił ( widzisz różnice pomiędzy kierowcami teraz ? ) . Tak samo jak Prost w 93 zastrzegł w kontrakcie że nie chce jeździc z Senną... gdyby sytuacja była odwrotna , Senna powiedział by .. zapraszam, ścigajmy się ...
Nie chodzi tylko o zdobyte tytuły MŚ , proponuję troszkę zagłębić się w statystyki , poczytać jak bardzo Ayrton górował nad rywalem. Proponuję sprawdzić np liczbę wywalczonych PP. To moim zdaniem dobry wyznacznik tego kto jest szybszy w takim samym aucie z podobną ilościa paliwa na pokładzie. Zaczynasz już łapać kolego skąd sie fanatyzm bierze ?. Schumi nigdy czegos takiego nie zrobił a 7 wywalczonych MŚ w Vettel Style wrażenia jakiegos wielkiego nie robi

Osobiście nie lubie nigdy porównań kierowców z różnych epok F1. Porównanie Szchumachera i Senny przypada właśnie na okres w którym F1 przechodziła z jednej ery na drugą. Moim skromnym zdaniem pewna era bolidów skończya się w roku 91. Nową "elektroniczną erę" zapoczątkował Williams modelem FW14 dzięki któremu Mansell jak i rok później Prost zdobyli swoje mistrzowskie tytuły. Niektóre osoby starają się na siłe wsadzić Ayrtona do bolidu z roku 94 i porównać z bardziej elektronicznie zaawansowanym bolidem Benettona . Ktoś dumnie może napisać , Schumi był lepszy od Senny.... brzmi to tak jak powiedziane dzisiaj Rosberg lepszy od Schumachera... więc czym jest Schumacher ?... wiem wiem , stary juz jest ale Senna w 94 tez nie był w swoim Prime. Ayrton ścigał się od pierwszej połowy lat 80 a to troszke inne bolidy, inny styl jazdy ... dużo można wywnioskować z filmów na youtube bo jest kilka z tego okresu.

Wrócę jeszcze do jednego z poprzednich postów w którym jedna osoba wspomniała o zachowaniu Ayrtona z 90 roku na Suzuce. Padła tez tam wzmianka do incydentu z roku 89.
Drodzy koledzy, z tego co ja pamiętam to wypadek z roku 90 jest po części spowodowany decyzjami jakie zapadły w roku 89. Jeśli ktoś w tamtym okresie miał jeszcze problem z samodzielnym oporządzeniem kupy ,naświetlę troszkę historię.

W roku 1989 na szykanie przed prosta startową dochodzi do kontaktu pomiędzy Prostem a Senną.

http://www.youtube.com/watch?v=n50TWnKujrE

Nie szukajmy tutaj winnego bo moim zdaniem jest to bezsensowne. Incydent wyścigowy i tyle. Czy Prost chciał ścinać wcześniej czy nie jest mało istotne bo Schumacher czy Senna zrobili by to samo. Żaden z nich to nie Button. Sytuacja idealna dla Prosta :-) to on jest w tej chwili MŚ, spokojnie więc odchodzi od bolidu, rozpina kask ....
Senna chce się dalej ścigać, udowodnił już przed chwilą że to on jest szybszy i że to jemu należą się laury. Prosi obsługe toru o uruchomienie samochodu, powraca na tor łamiąc przy tym jeden z punktów regulaminu jaki w obecnym czasie obowiązywał. Senna pomimo dużej straty dogania lidera i wygrywa wyścig. Jak wszyscy wiemy protest Prosta został zgodnie z regulaminem przyjęty i Senna zostaje zdyskwalifikowany. Pomyślcie co Ayrton wtedy czuł ... zrobił coś historycznego co w jego mniemaniu zostaje mu zabrane przez głupi zapis w regulaminie. Prawda jest taka że Prost zostaje MŚ a cały świat wie że mistrzem po raz kolejny został Ayrton .... teraz dociera do kolegi dlaczego w koło tego kierowcy jest boska aura ?
Rok 1990, Senna jest uprzywilejowany przed startem do GP Suzuki, w tym roku on ma więcej punktów przed końcem sezonu. Chce wygrać, stawia pierwszy krok zdobywając PP.
Przez takie a nie inne decyzje pola startowe zostają zamienione przed samym startem do GP Japoni. Za decyzja stoi ta sama osoba co w roku 89. Teraz kierowca z 2 czasem ma przewagę. Postawcie sie teraz na msc. Senny. Czuł się oszukany za zeszły rok , czuje że i w tym roku wydymają go w samej końcówce pomimo że jest tutaj dzisiaj najszybszy ... cóż ... ja bym zrobił podobnie , też bym pojechał prosto doprowadzając do kolizji z Prostem , skory Wy ze mna tak to ja tak .... proste jak drut. Głupie jest tylko nazywanie zachowań Ayrtona ********* czy jak tam zostały nazwane nie znając historii F1 z tego okresu.

Widzisz kolego , nie zawsze niestety najlepszy jest ten co ma najwięcej tytułów na koncie , czasami liczą się małe epizody z życia kierowcy , małe drobne osiągnięcia które dla innych są po prostu NIE OSIĄGALNE . Senna kilka razy w swojej karierze pokazywał rzeczy ponadczasowe które nie mieściły sie w ogólno przyjętych normach (Kwalifikacje do GP Monaco w 89r , Donington 1993 , czy Hockenhaim 1992 o którym żadko się mówi ).

Ja niestety wszystkie tytuły Michaela traktuje na równi z sukcesami Vettela i Buttona z czasów Brown GP .... Nothing special. W ostatnich latach jedyne ciekawe pojedynki które pokazały nam co nie co to rok 2007 ( Alonso & Hamilton )

Dlatego Schumacher jest najbardziej utytułowanym kierowcą w historii a o Ayrtonie sa "tylko" legendy.

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » czw 08 lis, 2012 17:59

Wybaczysz, dużo napisałeś, niestety dużo jest tutaj również bzdur. Nie mam teraz czasu ich wszystkich cytować, ale większość informacji podanych tutaj przez ciebie to zwyczajne zmyślenia albo naginanie faktów. Co sugeruje, że Sennę i Schumachera znasz tylko z czyichś opowieści.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Voycek
Posty: 417
Rejestracja: wt 06 paź, 2009 22:06

Post autor: Voycek » pt 09 lis, 2012 13:11

sh3d2 pisze:osobiscie jak juz pisalem, w 94 mialem cale 11lat, (co wsrod czlonkow forum i tak pewnie jest cakiem niezlym wynikiem).
Miałem wtedy 25 lat, pamiętam Sennę doskonale, jego walkę, tak naprawdę ze wszystkimi kierowcami. To był kierowca, który w każdym wyścigu, w każdych (po za kilkoma wyjątkami) kwalifikacjach udowadniał przede wszystkim sobie, że jest najlepszy, że to on jest nr 1. To walka z samym sobą go w pewnym sensie wykończyła. Senna był sobkiem do n-tej potęgi i zakochanym w sobie gościem, ale był również fantastycznym kierowcą. Tak, jak nie można napisać o Sennie, że był z gruntu złym człowiekiem, tak o reszcie kierowców nie można napisać, że to anioły. Wszyscy, również dziś, mają coś za uszami, tylko o wyczynach jednych się pisze a o innych milczy.

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » pn 28 paź, 2013 17:35

"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

ODPOWIEDZ

Wróć do „Zespoły/Kierowcy/Tory F1”